Dzisiaj jest 26 października, czyli jeszcze 5 dni i listopad! Pierwsze kartkówki i sprawdziany za nami, a to się wiąże z ocenami...No u mnie póki co nie jest źle, aczkolwiek bywało lepiej, albo znacznie lepiej. Na naukę nie zawsze ma multum czasu, ale staram się chociaż na chwilę otworzyć książkę i się pouczyć. No ale nie o szkole będę dzisiaj pisać. Post jest o ulubieńcach. Z racji tego, że ostatni tydzień października jest dosyć zakręcony postanowiłam, że ulubieńców tego o to miesiąca napiszę dzisiaj, gdyż już swoich faworytów na ten miesiąc niewątpliwie mam. Zapraszam więc do czytania!
JEDZENIE
W ostatnim czasie naszło mnie na gotowanie, chciałam zjeść coś innego. Przeszukując instagram, różne fora, internet znalazłam przepis na chlebek bananowy. Z początku się zraziłam, gdyż mówiłam sobie, że nie wyrośnie, zrobi się zakalec i będzie surowy. No ale w końcu go upiekłam. I to było najlepsze co upiekłam kiedykolwiek...Pomimo iż jestem osobą, która nie przepada za bananami, to chlebek wyszedł wyśmienity. Na zewnątrz chrupiący i lekko twardy, a w środku mięciutki i wilgotny. Jeśli mam być szczera w ostatnim czasie piekę go co 3 dni.
KOSMETYKI
Jeśli chodzi o kosmetyki, które używałam w ostatnim czasie, to mogę powiedzieć tyle, że było ich bardzo dużo. Ale "grupując" (bardzo często wykonuję tę czynność) je, wybrałam z każdej grupy po jednym kosmetyku, a później z tych wybranych, wybrałam jednego ulubieńca. Poszłam w klasykę, bez żadnych nowości czy edycji limitowanych.
Jeśli chodzi o kosmetyki do twarzy używam różnych kremów, ale zazwyczaj z ZIAJI. Moja twarz nie toleruje wszystkich, dlatego zazwyczaj muszę najpierw je przetestować, a później używać. Kosmetyki z Ziaji są zdecydowanie moimi ulubionymi nie ważne czy chodzi o balsamy do ust czy o coś innego. Ten krem pobił wszystkie kremy używane do tej pory przeze mnie. Jego struktura przypomina gęste, lekkie mleczko do ciała. A w zapachu? Hmm...nie sposób tego opisać, po prostu trzeba powąchać. Stosuje go zazwyczaj po kąpaniu na noc. Dzięki temu moja twarz rano jest odżywiona (a nie tłusta, co powoduje większość kremów), delikatna, a do tego ładnie pachnie. Cena to ok 5 zł.
PIOSENKA
W ostatnim czasie absolutnie się zakochałam w piosence Sama Hunt'a - Break Up In A Small Town. Piosenka sama w sobie ma przekaz, aczkolwiek trzeba się dobrze wsłuchać żeby go zrozumieć. Nie jest to jego pierwsza piosenka, która spodobała mi się na tyle, abym słuchałam ją na okrągło. Jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych wykonawców.
Your mailbox is seven minutes from mine
And I drive into town sometimes I see you sittin' there with him
And I wanna jump out
I wanna fight
I wanna say, "... that guy!" but I can't
It's my fault, I let her go
I never thought that...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz